11 „Chodźcie, powróćmy do Pana!
On nas zranił i On też uleczy,
On to nas pobił, On ranę przewiąże.
2Po dwu dniach przywróci nam życie,
a dnia trzeciego nas dźwignie
i żyć będziemy w Jego obecności.
3Poznajmy, dążmy do poznania Pana;
Jego przyjście jest pewne jak poranek,
jak wczesny deszcz przychodzi On do nas,
i jak deszcz późny, co nasyca ziemię”.
4Cóż ci mogę uczynić, Efraimie,
co pocznę z tobą, Judo?
Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu
albo do rosy, która prędko znika.
5Dlatego ciosałem cię przez proroków,
słowami ust mych pouczałem2,
a Prawo moje3 zabłysło jak światło.
6Miłości pragnę, nie krwawej ofiary,
poznania Boga bardziej niż całopaleń.
7Ale już w Adam4 złamali przymierze
i tam Mi się sprzeniewierzyli.
8Gilead to miasto przestępców,
pełne jest krwawych śladów.
9Zgraja kapłanów jak zbójcy,
co czyhają na drodze do Sychem,
albowiem popełniają obrzydliwość.
10Widziałem w Betel5 rzeczy straszliwe,
bo tam Efraim uprawia nierząd,
Izrael tam się plami.
116 Dla ciebie, Judo, również rozpocznie się żniwo,
gdy los narodu odmienię.