11 W owym czasie – wyrocznia Pana – wydobędą z ich grobów kości królów judzkich, kości ich przywódców, kości proroków, kości mieszkańców Jerozolimy. 2I rozrzucą je przed słońcem, księżycem oraz przed całym wojskiem niebieskim, których oni kochali, którym służyli, za którymi chodzili, których szukali, którym oddawali pokłony. Nikt ich nie pozbiera ani nie pogrzebie, lecz staną się nawozem na powierzchni ziemi. 3Wszyscy pozostali będą wybierać raczej śmierć niż życie, ilu ich tylko zostanie z tego przewrotnego plemienia we wszystkich miejscach, po których ich rozproszę – wyrocznia Pana Zastępów.
4I powiedz im: Tak mówi Pan:
Czy nie powstaje ten, co upada?
Albo czy nie zawraca ten, kto zabłądzi?
5Dlaczego więc buntuje się ten lud [jerozolimski]
i trwa bez końca w odstępstwie?
Trzyma się kurczowo kłamstwa
i nie chce się nawrócić?
6Uważałem pilnie i słuchałem:
nie mówią, jak trzeba.
Nikt nie żałuje swej przewrotności,
mówiąc: Co uczyniłem?
Każdy biegnie dalej swoją drogą
niby koń cwałujący do bitwy.
7Nawet bocian w przestworzach
zna swoją porę,
synogarlica, jaskółka i żuraw zachowują
czas swego przylotu.
Naród mój jednak nie zna Prawa Pańskiego2.
8Jak możecie mówić: Jesteśmy mądrzy
i mamy Prawo Pańskie?
Prawda, lecz w kłamstwo je obróciło
kłamliwe pióro pisarzy3.
9Mędrcy będą zawstydzeni,
zatrwożą się i zostaną pojmani.
Istotnie, odrzucili słowo Pańskie,
a mądrość na co im się przyda?
10Dlatego dam ich żony innym,
ich pola zdobywcom.
Albowiem od najmniejszego do największego
wszyscy są chciwi zysku.
Od proroka4 do kapłana –
wszyscy hołdują kłamstwu.
11Powierzchownie opatrują rany Córy mojego narodu,
mówiąc: Pokój, pokój5, a tymczasem nie ma pokoju.
12Wstydzić się powinni, że popełniali obrzydliwość;
odrzucili jednak wszelki wstyd
i nie potrafią się rumienić.
Dlatego upadną wśród tych, którzy padać będą,
runą w czasie, gdy ich nawiedzę – mówi Pan.
13Chciałem zebrać u nich żniwo – wyrocznia Pana;
nie ma winogron w winnicy6
ani fig na figowcu,
i liście zwiędły».
14Po co my siedzimy?
Zgromadźcie się i chodźcie do miast warownych,
aby tam zginąć.
Albowiem Pan, Bóg nasz, dopuszcza na nas zagładę
i daje nam do picia wodę zatrutą7,
ponieważ zgrzeszyliśmy przeciw Panu.
15Oczekujemy pokoju – ale nie ma nic dobrego;
czasu uleczenia – ale oto przerażenie!
16Od Dan daje się słyszeć parskanie ich koni;
na odgłos rżenia ich rumaków
drży cała ziemia.
Przybywają, by pochłonąć kraj i jego zasoby,
miasto i jego mieszkańców.
17«Tak, bo wysyłam przeciw wam
węże jadowite,
których nie można zaklinać8;
będą was kąsać – wyrocznia Pana –
18i to bez możności uleczenia».
Ogarnia mnie smutek,
serce moje trawi niemoc.
19Ale słuchaj! Krzyk Córy mojego ludu
z ziemi dalekiej:
«Czy nie ma Pana na Syjonie?
Czy nie ma tam jego Króla?»
– «Dlaczego Mnie obrazili swymi posągami,
marnymi bożkami cudzymi?»
20– «Minęły żniwa, skończyła się letnia pora,
a my nie jesteśmy wybawieni».
21Jestem złamany
załamaniem się Córy mojego ludu,
jestem okryty żałobą
i ogarnęło mnie przerażenie.
22Czy nie ma już balsamu w Gileadzie,
czy nie ma tam lekarza?
Dlaczego więc nie zabliźnia się
rana Córy mojego ludu?
23Któż uczyni moją głowę źródłem wody,
a oczy moje fontanną łez,
bym mógł dniem i nocą opłakiwać
zabitych Córy mojego ludu?