11 Człowiek zrodzony z niewiasty
dni ma krótkie i niespokojne,
2wyrasta i więdnie jak kwiat,
przemija jak cień, co nie trwa,
3a na takiego masz oko otwarte;
mnie2 stawiasz przed swoim sądem.
4Któż czystym uczyni skalane?
Nikt zgoła.
5Skoro dni jego są wyznaczone,
liczba miesięcy u Ciebie,
kres wyznaczyłeś im nieprzekraczalny,
6odwróć od niego wzrok3 – niech odpocznie,
niech cieszy się dniem najemnika!
7Drzewo ma jeszcze nadzieję,
bo ścięte na nowo wyrasta,
świeżych pędów nie braknie.
8Choć bowiem korzeń zestarzeje się w ziemi,
a pień jego w piasku zbutwieje,
9gdy wodę poczuje, odrasta,
wypuszcza gałęzie jak młoda roślina.
10A człowiek umiera, przepada.
Ze świata schodzi człowiek, i gdzie jest?
11Wody z morza znikną
i rzeki wprzód wyschną doszczętnie –
12a człowiek umarły nie wstanie,
nie zbudzą się [zmarli], póki trwa niebo4,
ze snu swego się nie ocucą.
13O gdybyś w Szeolu mnie schował5,
ukrył, aż gniew Twój przeminie,
czas mi wyznaczył, kiedy mnie wspomnisz!
14Ale czy zmarły ożyje?
Czekałbym przez wszystkie dni mojej służby,
aż moja zmiana nadejdzie.
15Ty byś zawezwał, ja bym Ci odpowiadał,
zapragnąłbyś dzieła rąk swoich.
16Gdy teraz kroki moje liczysz,
wtedy byś grzech mój puścił w niepamięć,
17pod pieczęcią byś winę moją trzymał,
a moje zło byś wybielił.
18Góra rozpadnie się w gruzy
i skała zmieni swe miejsce,
19woda zniszczy kamienie,
fala podmyje glebę;
i Ty nadzieję niweczysz w człowieku6.
20Miażdżysz na zawsze i on odchodzi,
pozbawiasz kształtu, odsyłasz.
21Czy we czci jego synowie? – On nie wie.
Czy też wzgardzeni? – Już o tym nie myśli.
22Zadręcza go własne ciało7,
odczuwa ból swojej duszy».