1Nazajutrz rano Laban ucałował swych wnuków i swe córki, pobłogosławił im i udał się w powrotną drogę do siebie.
21 Jakub ruszył w dalszą drogę.
A gdy go napotkali aniołowie Boga, 3ujrzawszy ich, rzekł: «Jest to obóz Boży». Nazwał więc to miejsce Machanaim2.
4Stąd Jakub wyprawił przed sobą posłów do swego brata, Ezawa, do ziemi Seir, czyli do kraju Edomu, 5dając im takie polecenie: «Tak powiedzcie panu memu, Ezawowi: To mówi sługa twój, Jakub. Przebywałem u Labana i aż do tego czasu byłem nieobecny. 6Nabyłem sobie woły, osły, trzodę, sługi i niewolnice. Pragnę więc przez posłów oznajmić o tym tobie, panie mój, abyś mnie darzył życzliwością».
7Posłowie wrócili z taką wiadomością: «Szliśmy do twego brata, Ezawa; ale on też już idzie na twoje spotkanie z czterystu ludźmi». 8Jakub przeraził się tak bardzo, że aż mu się serce ścisnęło. Podzielił więc ludzi, których miał przy sobie, drobne i większe bydło oraz wielbłądy na dwa obozy, 9myśląc sobie: «Jeśli Ezaw uderzy na jeden obóz i pobije go, przynajmniej drugi obóz ocaleje». 10A potem zaczął się modlić: «Boże Abrahama i Boże ojca mego, Izaaka, Panie, który mi nakazałeś: Wróć do twego kraju rodzinnego, gdzie będę ci świadczył dobro, 11jestem niegodny wszystkich łask i całej wierności, jakie nieustannie okazujesz Twemu słudze. Bo przecież tylko z laską w ręku przeprawiłem się [kiedyś] przez Jordan, a teraz mam dwa obozy. 12Racz więc wybawić mnie z rąk brata mego, Ezawa, gdyż lękam się go, aby gdy przyjdzie, nie zabił mnie i matek z dziećmi. 13Wszakże Tyś powiedział: Będę ci świadczył dobro i uczynię twe potomstwo [tak licznym], jak ziarnka piasku na brzegu morza, których nikt policzyć nie zdoła».
14A potem przenocował na tym miejscu i wziął z dobytku swego, jako dar dla brata swego, Ezawa, 15dwieście kóz i dwadzieścia kozłów, dwieście owiec i dwadzieścia baranów, 16trzydzieści dojnych wielbłądzic wraz z ich źrebiętami, czterdzieści krów, dziesięć wołów, dwadzieścia oślic i dziesięć ośląt. 17I przekazał swym sługom każde stado oddzielnie, mówiąc: «Będziecie szli przede mną w odstępach między stadami». 18Pierwszemu zaś słudze nakazał: «Gdy cię spotka brat mój, Ezaw, i zapyta: Czyim jesteś sługą, dokąd idziesz i czyje jest to, co jest przed tobą? 19odpowiedz: Sługi twego, Jakuba; jest to dar posłany panu memu, Ezawowi, on zaś sam idzie za nami». 20To samo nakazał Jakub drugiemu, trzeciemu i wszystkim sługom, którzy mieli pędzić stada: «To, co wam powiedziałem, będziecie mówili Ezawowi, gdy go spotkacie, 21dodając: Sługa twój, Jakub, idzie tuż za nami». Myślał bowiem: «Przebłagam go darem, który mnie wyprzedzi; a gdy ja potem go zobaczę, może obejdzie się ze mną łaskawie». 22Wysłał więc ów dar przed sobą, a sam postanowił spędzić noc w obozowisku. 23Ale jeszcze tej nocy wstał i zabrawszy obie swe żony, dwie ich niewolnice i jedenaścioro dzieci, przeprawił się przez bród potoku Jabbok. 24A gdy ich przeprawił przez ten potok, przeniósł również [na drugi brzeg] to, co posiadał.
25Gdy zaś Jakub pozostał sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki3, 26a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. 27A wreszcie rzekł: «Puść mnie, bo już wschodzi zorza!» Jakub powiedział: «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!» 28Wtedy [tamten] go zapytał: «Jakie masz imię?» On zaś rzekł: «Jakub». 29Powiedział: «Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem4 i z ludźmi i zwyciężyłeś». 30Potem Jakub rzekł: «Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?»5 Ale on odpowiedział: «Czemu pytasz mnie o imię?» – i pobłogosławił go na owym miejscu.
31Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, mówiąc: «Mimo że widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem me życie»6. 32Słońce już wschodziło, gdy Jakub przechodził przez Penuel, utykając na nogę.
33Dlatego Izraelici nie jadają po dzień dzisiejszy ścięgna, które jest w stawie biodrowym, gdyż Jakub został porażony w staw biodrowy, w ścięgno biodra.